Cześć, mam na imię Kasia

Posłuchaj mojej historii:

Zdrowy styl życia zaczął mnie fascynować po studiach. Wcześniej o nim nie myślałam. Młode ciało. Szybki metabolizm. Niezły stan ogólny. Żadnej nadwagi. Czego chcieć więcej? A jednak intuicja podpowiadała mi, że czegoś mi brakuje. Nie akceptowałam siebie i swojego wyglądu.

Potrafiłam w ramach posiłku wypić Kubusia i zjeść opakowanie herbatników czekoladowych, myśląc, że jest to przecież na pewno lepsze niż inne „gorsze” słodycze a Kubuś to przecież samo zdrowie. Moja candida, na pewno żyła jak na wakacjach pod palmą. W lustrze widziałam mniejsze lub większe boczki, uda i podbródek. Zawsze odstający brzuch, ale też potrafiłam wytłumaczyć sobie, że przecież nie jest tak źle – równałam w dół. Niestety, skupiłam się tylko na tym, co widzę na zewnątrz, a nie na tym co jest w środku, dosłownie – w moim organizmie, z moimi narządami, ale też, a może i przede wszystkim – w mojej głowie. Czy ty też czujesz podobnie?

Potem pracowałam po 12-16 godzin na dobę. Źle jadłam, piłam kawę, energetyki i mało spałam. Wyglądałam niezdrowo. I tak się czułam. Nie miałam energii do życia. Jednak razem z przyjaciółką postanowiłyśmy więcej się ruszać, inaczej jeść. Zaczynałam od ćwiczeń w domu. Jedzenie starałam się zmieniać, jednak wiele razy upadałam. Ale tyle samo razy wstawałam. I za każdym razem byłam o krok dalej.

Mam w sobie taką cechę, że potrzebuję mieć coraz większą wiedzę na temat, który mnie zaciekawił. Zaczęłam więcej czytać o żywności, o bieganiu, o ćwiczeniach. Oglądać filmy na YouTube – poznawałam inne punkty widzenia. Zobaczyłam, że to co ja wiem i umiem, to tylko jakaś jedna z wielu dróg a w dodatku dosyć wąska dróżka. Powoli i nieśmiało zaczęłam interesować się rozwojem osobistym. Było lepiej, ale wkrótce przeprowadziłam się do Warszawy. Stres. Nieznane miasto. Nowa praca za biurkiem i „siedzący” tryb życia. Zajadanie trudności słodyczami.

Znasz to?

Samopoczucie było coraz gorsze, zmęczenie coraz większe. I znów wyglądałam niezdrowo. Organizm radził sobie jakoś z tym wszystkim, ale w końcu doszłam do ściany. Znowu zaczęłam szukać, dlaczego tak się czuję, dlaczego tak mnie ciągnie do słodyczy. Słuchałam odkrywczych wykładów na youtube o żywności. Jak się ją przetwarza. Co to jest candida. I na wiele innych tematów, o których nie miałam wcześniej pojęcia. Wiosną, w marcu 2014 r. postanowiłam wszystko zmienić. Zaczęłam ćwiczyć, gotować w domu, regularnie jeść.

Efekty nakręcały mnie jeszcze mocniej.

Wystartowałam w biegu z przeszkodami, chodziłam na zajęcia BootCamp – 5-6 razy w tygodniu. Im więcej tego robiłam, tym lepiej się czułam i miałam więcej energii.  Nie ukrywam, że cisnęłam siebie. Może ten etap trzeba przejść, żeby zrozumieć, że nie tędy droga? Albo dochodzi się do tego z wiekiem? Staram się już teraz, uczyć Cię tego, że wcale nie musisz ze sobą walczyć, by osiagnąć swoje cele.

W tym czasie, podbudowała się moja pewność siebie. Zaczęło się zmieniać moje myślenie. Na fali tych zdarzeń skończyłam kurs instruktora fitness, pokochałam bieganie (nawet dwa razy stałam na podium!), próbowałam nowych przepisów kulinarnych. Ale! To wszystko trwało. Na co dzień jadłam zdrowo, ale to znów wracałam do dawnych nawyków: jadłam słodycze lub byle co na mieście. Jednak zaczynałam dostrzegać konsekwencje tego. Pojawiały się wypryski na twarzy, znów byłam zmęczona, z trudem wygrzebywałam się rano z łóżka. To mnie mobilizowało, by wrócić do zdrowszego stylu życia. Za każdym razem zaczynałam w lepszym miejscu. Zmiany nie były już tak wymagające. Zaczęłam chodzić na różne zajęcia rozwojowe i czytać książki, dzięki którym poznawałam siebie, swoje emocje, wartości. Uczyłam się kontaktu ze sobą. Ukończyłam kurs diet coachingu.

Co dalej?

Obecnie pracuję między 8 a 12 godzin dziennie i nie uważam, że tak trzeba. Jeśli ustawiłaś swoje życie tak, że pracujesz 2 godziny dziennie – to super i pokaż mi jak to zrobić! 🙂 Mam po prostu mnóstwo energii i entuzjazmu. Wierzę, że to głównie za sprawą, tego jak się odżywiam. I praca i życie po za nią, po prostu każdy dzień, jest dla mnie świetny i pełen mojej wdzięczności. Nawet gdy czuję się smutna czy zła. Nie myl tego z odrzuceniem przeze mnie „negatywnych” emocji. Wszystkie towarzyszą mi każdego dnia.

Moim zawodem nie jest bycie fit. Nie zawsze mam czas na spokojnie zjedzony, pełnowartościowy posiłek. Czasem jestem w biegu. Czasem mam gorszy dzień i też zdarza mi się zjeść czekoladę z okienkiem 😉 Mam obowiązki jak każdy. Prowadzę zdrowy, zrównoważony styl życia. Jestem normalną dziewczyną, tak samo jak Ty. Chcę żyć w zdrowiu, w miłości i spełniać swoje marzenia.

Teraz pomagam innym osiągnąć równowagę w życiu i na talerzu. Wierzę, że zdrowe, nieprzetworzone jedzenie ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. To, w jaki sposób myślimy i działamy.

Żywność jest naszym paliwem, daje życie każdej komórce naszego ciała. Jedząc zdrowo i świadomie wspieramy nasze ciało i umysł. Otwieramy się na niesamowity potencjał płynący z naszego organizmu.

Pragnę, by ludzie żyli w świadomości i w zgodzie ze sobą. Głęboko wierzę, że mogą tego dokonać, poprzez zdrowe, świadome odżywianie. Żywność, bezpośrednio wpływa na nasze ciało i umysł. Mając kontakt ze swoim ciałem i swoimi myślami, mamy możliwość na co dzień, dokonywać wyborów zgodnie ze swoimi potrzebami i marzeniami.


Rozpocznij tę przygodę