Wizja i planowanie, czyli jak ustalić zmianę nawyków żywieniowych efektywnie?

Wyobraź sobie!

Jeśli chcesz, żeby coś konkretnego zaczęło się zmieniać, to najpierw wyobraź sobie siebie po zmianie (śmiało!) i określ, skonkretyzuj co się zmieni. Potrzebujesz wskazać swojej podświadomości – dokąd chcesz dojechać, jak wygląda Twoje meta. Wybierając się na urlop jednak ma dla Ciebie znaczenie dokąd jedziesz. W końcu dni urlopowe są policzone! 😉

Nie siedzisz przecież na lotnisku i nie czekasz, aż ktoś zaprosi Cię w podróż życia. Choć pewnie byłoby to ekscytujące. Zazwyczaj jednak, planujesz to i jednocześnie wyobrażasz sobie, że będąc w ciepłej Portugalii będziesz czuła się odprężona, zrelaksowana. Wiesz, że nie będziesz myśleć o pracy i obowiązkach. Oddasz się lekturze a słońce i jedzenie naładują cię energią. Tak samo jest z planowaniem celów żywieniowych. Chcesz schudnąć, zdrowiej jeść, bo wiesz, jak możesz się świetnie czuć. A przynajmniej dochodzisz do wniosku, że nie chcesz czuć się tak jak teraz i już ci to nieźle doskwiera. Masz przeczucie, że zdrowe ciało może dać ci więcej pewności siebie, więcej wewnętrznego spokoju. Wyobrażasz sobie, że będąc zdrową, będzie ci się więcej chciało, będziesz mieć lepsze samopoczucie, zdrowsze myśli na swój temat i o innych.

To te uczucia warto w sobie zakotwiczyć. To ta wizja, trzymana z tyłu głowy, będzie powodować, że nie odpuścisz tak łatwo. To jest Twoja wewnętrzna motywacja. Wynikająca wyłącznie z Twoich marzeń, pragnień, oczekiwań wobec samej siebie.

Choć, my Polacy, mamy taką mentalność, że zamiast marzyć, wolimy skupiać się na problemach i ewentualnie je rozwiązywać. Nie w głowie nam marzenia, bujanie w obłokach. A szkoda… Bo myśli działają jak magnes. Przyciągasz to, na czym skupiasz uwagę. Hmmm? Zastanów się nad tym.

Po co Ci wizja?

Spisanie wizji (w formie notatki, mapy marzeń, obrazu, wiersza, forma dowolna) da impuls Twojej podświadomości, że chcesz zmienić ten i ten obszar, nastawiasz ją na te konkrety. Jak kompas. Za każdym razem, gdy stary nawyk, będzie chciał odtworzyć się, to Ty z kolei dzięki swojej świadomości, zatrzymasz się na mili sekundy i być może zrobisz inaczej, niż automatycznie, robiłaś do tej pory. Daj szansę sobie i swojej podświadomości!

Wizja i planowanie celów to dwie różne sprawy.

Wizja to długoletnia, np. 5-10 letni obraz tego, JAK chcesz ŻYĆ, a konkretniej – jak chcesz wyglądać, co jeść, jak się zachowywać, gdzie mieszkać, jak pracować, gdzie pracować, jak się ubierać, w jakim otoczeniu ludzi obracać, jakie myśli myśleć. Wizja zmienia się w czasie, dojrzewa w Tobie.

Zresztą, plan też może się zmieniać. Nic nie jest na śmierć i życie, więc nie bójmy się spisania planów z tego powodu. Można zmazać, skreślić, zmienić. Przecież życie to sinusoida, zmieniają się priorytety, wartości. To nic złego zmienić plan czy wizję. A chodzi też o to, że już sama podróż do tej wizji ma być dla Ciebie pasjonująca. Czasem trudna a czasem lekka. Życie ma różne kolory. Przestańmy się bać smutku, złości czy zniechęcenia. To  n o r m a l n e!

Wizja to twoje marzenia o sobie i otaczającej Cię rzeczywistości, Wyobrażenie o tym, co chcesz osiągnąć w życiu. Bo zawsze, ale to zawsze będzie tak, że każda strefa Twojego działania czy to zawodowa czy prywatna, którą chcesz zmienić, będzie schodziła się do wspólnej przestrzeni. Przykładowo, jeśli zaczniesz pracować nad zdrowymi nawykami żywieniowymi, to będzie to oddziaływać na inne strefy Twojego życia. Być może zaczniesz zmieniać się pod kątem swojej pracy, odkryjesz z czasem inne talenty, albo jakąś nową pasję.

Zmieniasz się Ty, a nie jedzenie. Ono jest cały czas takie samo, na półkach ciągle leżą wszystkie kategorie produktów. To TY zaczynasz inaczej myśleć i inaczej wybierać. To fascynująca podróż!

Stwórz plan, czyli konkretne komendy dla Twojego umysłu.

Plan to konkretne kroki, które do naszej wizji mają nas doprowadzić. Pamiętaj, by już bycie w procesie zmiany, w tej podróży, było dla Ciebie pasjonujące. I wcale nie chodzi mi o to, żeby było tylko miło, przyjemnie. Ale prawdziwe! Po prostu będziesz czuć pod skórą, że choć czasem nie jest lekko, to warto! Jeśli jest inaczej, to być może to nie jest Twoja wizja na siebie. Może warto coś zmodyfikować. Zastanowić się, czego chcesz naprawdę.

Plan może być roczny, półroczny. Jak czujemy, że nie jest dla nas przytłaczająco. Następnie schodzimy w dół. Planujemy kwartał, miesiąc i konkretne kroki w tygodniu, które będą nas zbliżać do głównego celu.

Przykładowo, jeśli moim celem byłoby, aby w grudniu 2018 zrobić szpagat, to na czerwiec zaplanuję zrobić pół szpagatu, a za miesiąc dotykać podłogi palcami. Więc teraz, codziennie przez 10 min ćwiczę rozciąganie. Moją wizją byłoby w tym przykładzie, aby być elastyczną, giętką, aby uprawiać jogę. Umieć te wszystkie pozycje, które wymagają właśnie tych umiejętności. Moją wizją byłoby życie w zdrowym ciele, w harmonii, którą daje właśnie m.in. joga i medytacja.

Umiejętność dzielenia planu na małe kroki. Nie – kroczyska! 😉

Jak widzisz nie zaplanowałam na grudzień 2018 „umieć ćwiczyć jogę”. Bycie praktykiem jogi, czy też zdrowe odżywianie albo zdrowe życie to jednak proces długofalowy. To proces poznawania siebie, swojego ciała, umysłu. Zdobywanie nowych umiejętności. Szukanie swojej równowagi, tej fizycznej jak i psychicznej. Praca nad przekonaniami, regulowanie pracy hormonów, budowanie nowej odporności jelitowej, etc. Niektóre procesy zajdą w miesiąc, inne w 3 miesiące a inne za półtora roku i więcej.

Robienie wizji i planu, to też nauka. To kolejna umiejętność, którą może umiesz mniej lub bardziej. Cierpliwości i czułości do siebie. Powodzenia!

P.S. Daj mi koniecznie znać, czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Może masz jakieś pytanie odnośnie rozpisania celu? Pisz na adres: info@kasiamisztela.pl

Comments

  1. Lidia

    Dziękuję za ten artykuł. Niby wszystko to wiedziałam, ale tak na spokojnie jak przeczytałam i się zastanowiłam, to odkryłam, że tworzę plany, ale nie mam wizji. I od tego muszę i chcę zacząć, by miec do czego dążyć.

    1. Kasia Misztela

      To bardzo się cieszę, Lidia, że mogłam pomóc 🙂 Gratuluję odkrycia i teraz do dzieła! 🙂

  2. Pingback: Zdrowe odżywianie to jakaś bujda! Kto normalny ma na to czas?

  3. Hanka

    To ja znowu odwrotnie- pełno u mnie „chciałabym być”, „chciałabym umieć”, a mało konkretów i planowania. Niby człowiek wie, że słonia zjada się łyżeczką po kawałku, ale rzadko mam i wizję i plan!

    1. Kasia Misztela

      Dzięki Haniu za komentarz. A co byś powiedziała na „mam” dom nad jeziorem, „jestem” szczęśliwa i „umiem” świetnie język angielski, czyli spisanie wizji w formie teraźniejszej? Bez zastanawiania się JAK to zrobić. Dać sobie pełny luz i spisać wszystko, tak jakbyś chciała, ale tak jakby się to działo teraz. Bo to „chciałabym”, moim zdaniem zostawia marzenie jako nieosiągalne (jak to się mówiło „chcieć to sobie można”, „a wiesz co ja bym chciała, słonia w karafce”, wydźwięk – nie da się, nie zajmuj się tym) i nie ma żadnego impulsu, by chociaż przybliżyć się do tego marzenia, nasz umysł nie ma kierunku, w jakim ma działać.

Add A Comment