dieta

Co myślisz o diecie? Przekonanie, które utrudnia Ci odżywiać się zdrowiej.

Zdrowe odżywianie to normalne odżywianie, racjonalne i rozsądne, bez popadania w skrajności.

Nie macie pojęcia, jak wiele razy ludzie dziwią się mi, że np. jem loda, frytki, pizzę albo chipsy. „Ty? Nie wiedziałam, że jesz Takie rzeczy.” Naprawdę trzeba mieć mocną psychę, by nie poczuć się winnym, zawstydzonym, by nie poczuć wyrzutów sumienia. Mnie czasem zdarza się aż zapowietrzyć. Niektórzy zwracają uwagę w taki sposób, że czuję się, jak przyłapana na gorącym uczynku, okropne uczucie. Wyobrażam więc sobie, jak trudno musi być czasem osobom, które są na początku swojej drogi. Chcą na nowo nauczyć się siebie i odkryć radość z racjonalnego żywienia. A którym notorycznie ktoś zagląda do talerza i pozwala sobie na komentarze w stylu: „A ty nie jesteś na diecie?”.

Przestańmy zaglądać sobie do talerzy i wzbudzać w innych nieprzyjemne emocje.

To, że ktoś podzielił się z drugą osobą informacją o tym, że zmienia swoje nawyki i chce jeść inaczej, bynajmniej nie oznacza, że ta druga dostaje teraz przyzwolenie do rozliczania tej osoby, stróżowania i kontrolowania. W moim odczuciu, ta pierwsza powiedziała o swoich zamiarach, raczej po to, by uzyskać wsparcie! By nie proponować jej wyjścia na lody czy informować każdorazowo, że właśnie idzie do cukierni. Ok?

Warto zaznaczyć pewne fakty, to że jem lody, frytki, pizzę czy chipsy, nie oznacza, że jem to codziennie ani nawet raz w tygodniu a czasem nawet rzadziej niż raz na miesiąc (np. chipsy). Jeśli nawet to robię, nie zjadam pół kilograma lodów jednego wieczoru ani nawet całej paczki chipsów na raz. Choć w moim przypadku, nie byłoby to nic strasznego, ale uważam, że nie ma sensu. To nic mi nie załatwia. Dlatego to ocenianie kogoś i strzelanie do niego w tym jednym danym momencie, że akurat teraz je coś „niedozwolonego” uważam za niesprawiedliwe.

Twoja dieta, Twoja sprawa.

Nawet jeśli jesz przetworzone jedzenie częściej, to również jest to wyłącznie Twoja sprawa. Jesteś dorosły, odpowiadasz za swoje życie i jego jakość. Naprawdę, każdy ma swoją drogę i namawianie kogoś do zdrowia, gdy ta osoba nie wykazuje ani grama zainteresowania lub wpędzanie takiej osoby w poczucie winy i zawstydzanie, nic a nic nie da, a może przynieść wręcz gorszy skutek.

A jeśli naprawdę martwisz się o bliską Ci osobę, bo widzisz, że mimo starań, nie najlepiej jej idzie, daj jej o tym znać, opisując sytuację bez oceniania i krytykowania oraz zapytaj jak możesz ją wesprzeć i pomóc, jeśli tego potrzebuje. „Mam takie poczucie, że częściej niż zwykle sięgasz po słodycze, zależy mi na Tobie i na tym żebyś był z siebie zadowolony i zastanawiam się czym to może być spowodowane, zastanawiałeś się nad tym? Czy jest coś w czym mogłabym Cię wesprzeć, pomóc?”

Dlaczego tak świrujemy z tym zdrowym odżywianiem?

Istnieje w naszych umysłach przekonanie, że zdrowa dieta to jedzenie wyłącznie zdrowych, nieprzetworzonych produktów. Mamy przekonanie, że ktoś, kto zdrowo się odżywia nie miewa ochoty na słodycze, nie miewa ochoty zajeść smutku. Skąd się ono w nas wzięło?

Moim zdaniem to pochodna od diet z ostatniego 20.lecia, kiedy żywienie przez krótkie 3 miesiące danej osoby odbywało się pod ścisłą kontrolą, zgodnie z rozpiską, bez jakiejkolwiek autorefleksji nad sobą. A jeśli pojawiały się sygnały, że ciągle jesteś głodna, smutna albo że jesteś bardziej poddenerwowana to jakby trudno… trzeba przeboleć. W końcu „Cierp ciało co chciało”.

Ty, jako ciało, umysł i dusza dostajesz informację – nie ważne co czujesz, sygnały, które wysyłasz są nie istotne, masz działać według planu by osiągnąć swój cel. Chcesz schudnąć? No, to jedz, co masz napisane.

Drastyczne obcinanie kalorii, głodzenie się, obcinanie węglowodanów albo wręcz przeciwnie – tłuszczy. Wszystko kręciło się wokół jedzenia pod linijkę i głównie w aspekcie odchudzania, bez uwzględnienia człowieka. Jeśli sama nie masz takich doświadczeń na własnej skórze, to wystarczy, że w swoim otoczeniu miałaś osoby, które wiecznie były na diecie, aby w Tobie pojawiło się przekonanie o dietach w takim negatywnym znaczeniu.

Myśląc o zdrowym odżywianiu, że to droga życiowa, w której już nigdy nie popełnisz błędów, że już nigdy nie pomyślisz, że chcesz zjeść coś słodkiego… Myśląc, że to droga, w której już zawsze będzie ci się chcieć gotować i ćwiczyć z zapałem oraz, że wszystko co z tym związane będzie wyłącznie przyjemne, sprawiasz sobie jedno wielkie rozczarowanie.

Zmniejsz swoje wygórowane oczekiwania do realnych.

Będzie Ci też ciężko w ogóle zacząć, bo wymagasz od siebie bycie idealną. Wymagasz od siebie tyle, że w głębi siebie już wiesz, że to niemożliwe, by to zrealizować. Już na poziomie głowy skazujesz ten projekt na porażkę. Podczas sesji coachingowych pytam swoich klientów na ile wierzą, że zrealizują swój cel w skali od 1 do 10 a także na ile sobie ufają, że ten cel zrealizują. Czasem jest to mocne 8 a czasem przychodzą do mnie osoby, które poranione przez poprzednie doświadczenia, ufają sobie na 3, 4 punkty. Zastanów się, jak jest u Ciebie?

Pracuj nad dokonywaniem świadomych wyborów.

Ostatecznie wyjaśniając. Miewam ochotę na słodycze. Chcę czasem zajeść swoje smutki. Czasem potrafię nie gotować przez 2 tygodnie. Straciłam też zapał do biegania. Czasem zastanawiam się czy nie iść do restauracji, mając praktycznie gotowe jedzenie w lodówce. Kwestia jest inna. To, że pomyślę o tym, że mi się chce czegoś „niezdrowego”, nie oznacza, że to od razu realizuję. Im częściej wybieram nie zjeść tego. Im częściej przyglądam się najpierw swoim emocjom, myślom. Tym z czasem coraz łatwiej mi dokonywać innych, bardziej zdrowych wyborów. Wybór, to słowo klucz.

Jak widzisz, przekonania o tym, jakie coś jest, mocno na nas oddziałują. Opinia o tym, że zdrowo, to czysto i bez żadnych odstępstw wpływa na Twoje zachowania, na Twoje nastawienie do tego tematu. Gdybyś wierzyła w opinię, że zdrowe odżywianie, to racjonalne odżywianie, że możesz chcieć raz na jakiś czas zjeść kawałek pizzy, to czy łatwiej byłoby Ci zacząć?

Pracuj z głosami wewnętrznymi.

Drugi ważny składnik, oprócz wyboru, to zaufanie do siebie, o którym wspominałam wcześniej. Można tutaj też odnieść to do słuchania swojego głosu intuicji. Tu czyha na Ciebie pułapka. Gdy uczymy się opierać swoje wybory o nasze wewnętrzne potrzeby, możemy nieco pomylić głos intuicji z głosem ego. Może wystąpić taka sytuacja, że Twoje wygodne ego szybko podchwyci temacik. Kiedy pomyślisz o słodyczach albo fastfoodzie, stwierdzisz jednocześnie: „No hello, przecież ufam sobie, czuję, że potrzebuję zjeść, wybieram dzisiaj, że sobie zjem.” Nagle okazuje się, że co drugi dzień lądujesz w lodziarni. Wraz z naszą praktyką zaczniemy odczuwać te subtelne różnice, jakie jest źródło tego głosu.

Ale zanim to wyraźnie poczujemy, warto też odkryć w sobie racjonalny głos, który nie pędzi za przypływającymi myślami i emocjami, a raczej przyjrzy się sytuacji bardziej pod kątem faktów. „Ok, ostatni raz jadłam słodycze dwa tygodnie temu, a 5 dni temu garść chipsów. Czy jestem głodna, że chcę to zjeść? Co teraz czuję, jak się mam? Czy muszę to zjeść? Czego teraz naprawdę potrzebuję? Co mogę zrobić zamiast tego?”.

Z dialogiem wewnętrznym pracujemy również podczas sesji coachingowych. Poznajesz swój obecny i uczysz się go zmieniać na wspierający.

Zdrowe odżywianie jest dopasowane do Twoich potrzeb i do Twojego stylu życia.

Ocenianie stylu żywienia innych poprzez porównywanie go, do swojego albo jakiejś medialnej osoby, która nas motywuje jest pozbawione sensu. Każdy z nas ma inny kontekst i nie należy ich ze sobą porównywać. Nie da się porównać dwóch żyć, bo każdy z nas ma inny bagaż doświadczeń. Inną historię, innymi wartościami się kierujemy. Mamy inne priorytety na danym etapie życia. Jedni będą więcej samodzielnie gotować. Inni będą częściej jeść na mieście, ale jednocześnie ucząc się, jak w takiej zjeść racjonalnie zdrowo. Jedni jarają się i chcą polubić warzywa, nauczyć się pić zielone koktajle. A innym wystarczy to, że zaczną po prostu jeść w miarę mało przetworzone jedzenie i oduczą się przejadania.

Jeśli mówimy o zmianie odżywiania, jako czymś co ma być częścią Twojego życia, to warto wdrażać zmiany dostosowane do Twojego życia a nie odwrotnie. Gdy zaczynasz dopasowywać swoje potrzeby, życie prywatne, towarzyskie, pod to, żeby zjeść znowu zaczynasz lekceważyć swoje potrzeby. To dlatego jest Ci z tym źle i chcesz to rzucić w cholerę.

Ustalmy raz na zawsze!

To, że pomyślałaś, że masz ochotę na coś słodkiego czy pizzę, nie oznacza, że to koniec ze zdrowym odżywianiem.

Od myślenia do realizacji jest spory kawałek drogi i w tym wszystkim MASZ WYBÓR. Możesz odłożyć tę myśl, możesz się jej przyjrzeć. Co się za tym kryje? Czego tak naprawdę potrzebujesz? Jak się czujesz? Bądź ze sobą szczera i wsłuchaj się w odpowiedź.

 

Dowiedz się więcej, jak wygląda diet coaching, kliknij.

Add A Comment